Snieg, zakret na recznym i policja w UK
Hej!
Jechalem dzisiejszej nocy malo uczeszczana, zasniezona ulica miejska, z 15
mil na godzine (ograniczenie do 30), brak ludzi i brak samochodow. Tylko
jeden samochod, ze 100m za mna. Byl ostry zakret i wzialem go na recznym.
Nagle ten samochod za mna okazal sie radiowozem. Wlaczyli koguta i kazali mi
sie zatrzymac. No i sie zaczelo - ogladanie mojego samochodu wewnatrz,
sprawdzanie prawa jazdy, gdzie mieszkam, itp. Powiedzieli, ze takie
jezdzenie jest niebezpieczne, ze snieg, i ze moglem komus zrobic krzywde, ze
bedzie tym razem ostrzezenie, a na moj adres przyjdzie broszura informujaca,
ze moj samochod zostal wlasnie dodany do jakiegos katalogu niebezpiecznie
zachowujacych sie samochodow, i ze jesli w ciagu 12 miesiecy od dzisiaj
zostane zatrzymany za wykroczenie drogowe, to zainstaluja mi w samochodzie
jakies urzadzenie kontrolujace sposob jazdy.
Nie podoba mi sie to wszystko zupelnie - nie popelnilem zadnego wykroczenia,
nie stracilem kontroli nad pojazdem i dla nikogo nie stanowilem zagrozenia -
zwyczajnie nikogo tam nie bylo i nie moglo byc - dobra widocznosc. Mozna sie
jakos wybronic? Czy policja moze dzialac tak wedlug wlasnego widzi mi sie? A
moze jest jakis przepis, nie wiem, traktujacy o trakcji pojazdu na drodze?
Prosilbym o konkretne porady - to, czy komus osobiscie podoba sie branie
zakretow na recznym, niewiele wnosi. BTW uwazam, ze wprowadzanie samochodu w
celowe poslizgi na pustych drogach wplywa wrecz korzystnie na
bezpieczenstwo, bo daje wiedze o granicach mozliwosci pojazdu w tych
warunkach.
--
Jan-xx
|