> A mnie w tym w±tku najbardziej fascynuje rozwój sytuacji.
> Najpierw zwyk³e zawracanie na 3 i motocyklista znik±d, a potem
> motocyklista wyprzedzaj±cy za wysepk±.
> Jak by kto¶ kiedy¶ w koñcu zacz±³ pisaæ od pocz±tku szczerze jak by³o
> ze szczegó³ami, to watki by³yby bardziej stonowane i rzeczowe.
> Bo co¶ historia siê rozwija.
> Czekam na kobietê w ci±¿y z dzieckiem na rêku na przej¶ciu zignorowan±
> przez motocyklistê, tego jeszcze nie grali
No mnie tak¿e bardzo fascynuje rozwój sytuacji, jak czytaj±cy tacy jak Ty
czy Ada¶ sami dopisuj± historiê i uwa¿aj±, ¿e tak by³o.
Alew ¶wiadczy to tylko o waszej ignorancji lub braku umiejêtno¶ci czytania.
A co do dopisywania szczeó³ów przeze mnie to tylko pojawi³y siê one dlatego,
¿eby¶cie nie tworzyli w³asnych historyjek, bo jeszcze kto¶ jest w stanie
uwierzyæ, ¿e tak by³o jak Wy piszecie, a to przecie¿ totalna bzdura.
Nie pisz±c pocz±tkowo o szczegó³ach po prostu s±dzi³em, ¿e nie maj± one w
tym przypadku wiêkszego znaczenia, poniewa¿ chcia³em tylko uzmys³owiæ
mototcyklistom i nie tylko motocyklistom, ¿e je¿d¿±c z tak du¿ymi
prêdko¶ciami przekraczaj±c dozwolone 2-3 krotnie nie daj± szans na kierowcom
jad±cym prawid³owo i prawid³owo wykonuj±cym manewry.
Co do mojego zawracania to powtarzam ostatni raz:
Jad±c drog± wyczekiwa³em na lukê z przeciwka (lukê na pasie w przeciwn±
stronê), abym móg³ bezpiecznie zawróciæ. Za mn± w odleg³o¶ci kilkuset metrów
jecha³o kilka samochodów jeden za drugim. Idealnie widzia³em lewy pas (ten
za mn±) zarówno w lusterkach jak i patrz±c do ty³u. Nikt nikogo nie
wyprzedza³, bo te¿ i nie móg³, gdy¿ w tym miejscu, gdzie doje¿d¿a³y tamte
samochody by³o przej¶cie dla pieszych z wysepk±. Miejsce to chwilê wczesniej
min±³em.
Kiedy zrobi³a siê luka przede mn± na przeciwnym pasie suchu postanowi³em
zawróciæ. Przyhamowa³em i rozpocz±³em manewr na 1 raz, poniewa¿ mój samochód
ma stosunkowo ma³y promieñ skrêtu i nie muszê tego robiæ na 3 czy 5 razy. Ot
po prostu odbicie do prawej krawêdzi jezdni, ostry skrêt w lewo i po prostu
siê mieszczê na asfalcie bez najmniejszego problemu. Przed wykonaniem tego
manewru upewni³em siê, ¿e nikt nikogo nie wyprzedza za mn± i ¿e odleg³o¶æ
jad±cych za mn± samochodów jest wystarczaj±co du¿a. Dzieli³a mnie od tych
samochodów odleg³o¶æ rzêdu ok. 300m co uwa¿am za naprawdê wystarczaj±co
bezpieczn± odleg³o¶æ przy dozwolonej, maksymalnej prêdkoi¶ci 50km/h. W
chwili, kiedy ju¿ wykonywa³em manewr zawracania, spogl±da³em w lewo i wtedy
w³a¶nie zobaczy³em wyskakuj±cego zza samochodów motocyklistê, który pêdzi³
wyprzedzaj±c kilka samochodów na raz przez pasy dla pieszych z lewej strony
wysepki bardzo szybko zbli¿aj±c siê do mnie tak jakby mnie nie widzia³. Jak
tylko go zobaczy³em to wcisn±³em ostro peda³ gazu, aby jak najszybciej
wyprostowaæ na drodze samochód i móc w razie czego zjechaæ na prawo robi±c
mu lukê na ¶rodku jezdni. I tak te¿ zrobi³em. On zacz±³ hamowaæ dopiero
(prawdopodobnie jak zobaczy³ moje ¶wiat³a), kiedy wyprostowa³em samochód -
czo³owo w jego kierunku. On min±³ mniê bêd±c jeszcze na ¶rodku jezdni bêd±c
ju¿ przed samochodami ok. 50m. W tym czasie ja ju¿ porusza³em siê w
przeciwnym kierunku z prêdko¶ci± ok. 40km/h.
Tak wiêc nie piszcie, ¿e zajecha³em wyprzedzaj±cemu, poniewa¿ ja rozpocz±³em
swój manewr wcze¶niej od niego bed±c pewnym, zê nikt nikogo nie wyprzedza
tym pasem, na któryu wje¿d¿am.
Takl¿e i odpowiednio wcze¶niej i wyra¼nie sygnalizowa³em.
W ¿adnym wypadku nie stworzy³em jakiegokolwiek zagro¿enia dla uczestników,
którzy jechali z prawid³ow± prêdko¶ci±.
Tak¿e bezpiecznie i dla tych którzy jechali by z nieznacznie wiêksz± np.
70-80km/h. Gdy¿ taki margines pozostawi³em.
PoRD mówi w czwartym artykule, ze mam prawo wierzyæ w to, ze inni uczestnicy
stosuj± i przestrzgaj± tego prawa.
Dlatego te¿ ni¿ej podane fakty pozwoli³y mi ca³kowicie bezpiecznie wykonaæ
manewr.
Pierwsze - pozostawiony du¿y margines odleg³o¶ci od jad±cych za mn±
samochodów.
Drugie wiedzia³em, ¿e min±³em pasy dla pieszych z wysepk±, gdzie nie wolno
wyprzedzaæ - z reszt± nawet siê nie da bo jest zwê¿enie stosunkowo szerokich
na tej drodze pasów ruchu, gdy¿ jest tam dodatkowy pas do skrêtu
(skrzy¿owanie).
Po trzecie widoczno¶æ przeciwnego pasa ruchu za mn± mia³em idealn±,
przynajmniej na odleg³o¶ci 500m.
Nie mog³em tylko zobaczyæ motocyklisty, który porusza³ siê za samochodami,
poniewa¿ by³ za nimi schowany.
Zobaczy³em go w chwili, kiedy zaj±³ przeciwny pas ruchu wyprzedzaj±c
samochody.
Po czwarte idealnie prosty odcinek drogi w terenie zabudowanym.
Tak wiêc nie dopisuj zmy¶lonych historii. Nie by³o kobiet z nienarodzonymi
dxieæmi w wózkach, ani te¿ lataj±cych kotów
Najwiêksz± rzecz± która mnie dziwi w¶ród grupowiczów to:
Pierwsze - podstawowy cel to stwierdziæ, ¿e zawsze wina jest po stronie
pisz±cego pomimo, i¿ nie zna siê faktów i szczegó³ów. Zarzuty zawsze
stawiane s± bez próby poznania faktów - nigdy nie padnie pytanie o szczeó³y
"napisz dok³adniej jak by³o" tylko od razu "jeste¶ ¶lepym bandyt±, który
powinien oddaæ PJ".
Drugie - za wszelk± cenê broniæ swoich racji i zmy¶laæ historie, aby dowie¼æ
swoich racji, nawet kiedy s± mylne. S³owa "przepraszam" czy "wybacz, ¼le
zrozumia³em" po prostu nie przejd± wielu przez gard³o.
Jak dla mnie jest to z Waszej strony ¿a³osne i jakie¿ p³ytkie w swoim
rozumowaniu i os±dach.