Witam.
Teraz na rynku aut panuje ogólny zastój. Próbuje jednak sprzedać swoje
E90. Po 5 latach, czas na coś innego. Kiedyś była tu na grupie dyskusja
jakie auto jest wypadkowe a jakie bezwypadkowe. To moje E90 ma większość
blach malowanych. Niemalowany jest dach i maska przednia. Przygód to
auto miało wiele. Nigdy jednak nie jechało na lawecie, nie miało
wystrzelonych poduszek, ani napinaczy. Ot.. 5 lat i 160000 km ciężko
jest zrobić bez przygód. Ponieważ nie uznaje druciarstwa zawsze wszelkie
szkody były robione w ASO z AC a jak coś drobnego, to nawet nie
chciało mi się zgłaszać. Fakty:
- 4 zderzak z przodu - wiadomo zderzaki są do zderzania, słupki
na parkingach podziemnych, kolo jadący na wstecznym nie zauważył,
jakieś delikatne najechanie nowego auta, które ktoś z salonu
właśnie odebrał itp.
- 3 zderzak z tyłu: jak miałem auto bez czujników parkowania, to
patrzałem co jest z tyłu, a od kiedy mam czujniki to zacząłem o coś
zahaczać. No życie.
- malowane wszystkie drzwi: żona wyjeżdżała przez zamykającą się
bramę ogrodzeniową taką dwuskrzydłową. Brama zdarła lakier.
Wszystkie drzwi do malowania i tylny błotnik.
- malowana pokrywa bagażnika - wjeżdżałem tyłem do garażu i tam taka
chytra półka była ciut za nisko - zabrakło centymetra
Do prawie wszystkich szkód i zadrapań były robione zdjęcia.
No i przychodzi pewnego dnia klient, wyciąga miernik grubości lakieru,
i się zaczyna. łe.. panie... toż to gruz, złom i kicha.....
Pytanie: czy ludzie wolą włoszczyznę z przebiegiem 300 kkm byle by
nie był lakierowany i licznik wskazywał 150 kkm? Większość E90, które
oglądałem po komisach z przebiegiem 150 kkm to miały na prawdę mocno
zużyte pedały, siedzenia, kierownice, dźwignię zmiany biegów. Tak grubo
powyżej 250 kkm.
A tu? I nie szkodzi, że salon polska i 1. właściciel. Panie,
auto po wypadku i koniec.
I jak tu teraz sprzedać takie powypadkowe auto.
pozdrawiam