Witam
Ostatnio we Wroclawiu roztargniony kierowca (trzezwy) pozrywal przewody
trakcyjne PKP za pomoca nie opuszczonej skrzyni samowyladowczej (chyba poprawna
nazwa). Straty ok 1mln zlotych. Kiedys ktos inny przywalil w wiadukt, na you
tube takich przypadkow tez sie kilka znajdzie (np w turcji koles scial kladke
dla pieszych).
Nigdy takim kolosem nie jedzilem ALE nie wyobrazam sobie ze te skrzynie nie
maja jakich mechanizmow "anty" debilowych???
Zadne przepisy tego nie reguluja?
Zwykly przelacznik (dajmy na to ze sprzegiem magnetycznym by sie nie zacial od
syfu) i lampka+piszczyk w kabinie hmm i chyba po klopocie ale to kazdy by
wymyslil przeciez!
Jak mozna tym jechac i zupelnie na swiecie nie czuc ze srodek ciezkosci mamy
znacznie wyzej a zestaw na zakretach rzuca na boki? Juz nie mowie ze to pewnie
widac w lusterkach...
PS
Ciekawa wypowiedz burmistrza jakiegos miasteczka - po zimie spadla mi liczba
dziur w drodze o polowe. Dziury sie polaczyly