Przytrafi³a mi siê dzi¶ taka sprawa, ¿e nie wiem nawet, czy siê ¶miaæ,
czy p³akaæ.

Otó¿ sprzedawa³am swój stary samochód. Klienci bardzo dociekliwi,
upewniaj± siê we wszystkich dokumentach, robi± ogl±d samochodu
specjalnym urz±dzeniem do mierzenia grubo¶ci lakieru (sic! nawet nie
wiedzia³am, ¿e istnieje takie ustrojstwo

), robimy jazdê próbn±
itd.itd. Wszystko jest piêknie. Podpisujemy umowê, idziemy do banku,
wp³acaj± na konto kasê. ¯yczê im szerokiej drogi i zadowolenia z
samochodu. Nie dziêkuj±, ¿eby nie zapeszyæ oczywi¶cie ;-D Id± do swojego
nowego nabytku, a my z mê¿em idziemy w swoj± stronê. Nagle przypomnia³o
mi siê, ¿e mam jeszcze panel do radia, wiêc lecê do nich oddaæ. I co siê
okazuje?? Drzwi kierowcy nie chc± siê otworzyæ. Nijak, totalna klapa.
Zamek centralny dzia³a, wszystkie drzwi siê otwieraj±, a drzwi kierowcy
nie. Dupa blada.

Debatujemy jeszcze chwilê, co robiæ. W koñcu zapada decyzja o odwo³aniu
ca³ej transakcji do czasu naprawienia usterki.
To siê nazywa odpowiedni moment!
Ewa