Ave!
Googlałem i wygląda na to, że chyba zapowietrzyły mi się hamulce... Albo
gorzej
Objawy: ledwo hamują, pedał "wpada" dość głęboko, jak próbuję "pompować"
to się robi dość mocna "sprężyna" (tj. zaczyna stawiać dość sprężysty
ale mocny opór dużo wcześniej - odmiennie jak przy np. odłączeniu pompki
przy alternatorze wspomagającej układ hamowania).
Klocki oglądałem - z zewnątrz widać dobry centymetr okładziny, więc to
powinno być OK (konstrukcja hamulców powinna zapewniać w miarę
równomierne zużycie klocków - czyż nie?)
Po robocie rzucę okiem na poziom płynu hamulcowego, ale wycieków jakoś
nie zauważyłem (tylko skąd zapowietrzenie jak dziurek nie ma?).
Płyn był z 9 miesięcy temu "przy okazji" wymieniany (urwał się przewód
hamulcowy - przerdzewiał - i płyn cały wyciekł) więc teoretycznie
jeszcze za stary nie jest.
Jakby co: Corsa B, diesel 1,5.
Trudno mi powiedzieć kiedy to się zaczęło i czy nagle czy stopniowo - w
każdym razie wyszło wczoraj, jak chciałem testowo mocniej przyhamować (z
reguły hamulców używam bardzo delikatnie - poza "przytrzymaniem"
samochodu na skrzyżowaniu itepe staram się w ogóle unikać hamowania
dostosowując prędkość do planowanej trasy).