On Fri, 1 Jul 2011, kamil wrote:
> A co to ma wspólnego z "bezstresowym wychowaniem"? Znasz wogóle
> prawidłową definicję tego terminu, czy jak każdemu osłowi jedyne co ci
> siÄ™ kojarzy, to pas na dupÄ™?
Nie wiem, czy ta z "wikipedi" jest w pełni prawidłowa, ale pozwolę sobie
ją zacytować: "Bezstresowe wychowanie – potoczna i pejoratywna nazwa
zbioru różnych praktyk wychowawczych, takich jak: unikanie odmawiania
prośbom dzieci, akceptacja wszystkich poczynań dzieci i nieingerowanie w
socjalizację. Pojęcie to bliskie jest terminowi "wychowanie permisywne"
wprowadzonemu przez Dianę Baumrind". A może Ty znasz inną definicję?
> Rozumiem, że wszystkie dzieci tłuczone od małego do nieprzytomności
> wyrastają na prawników i lekarzy, a nie młodocianych przestępców?
No to źle rozumiesz. Czym innym jest fizyczne i psychiczne znęcanie się
nad dzieckiem (któremu jestem jak najbardziej przeciwny), a czym innym
dyscyplinowanie go odpowiednim systemem kar i nagród (w przypadkach
uzasadnionych dobrem dziecka nawet przy użyciu przymusu). Niestety, mało
kto dziś rozumie tą różnicę, w efekcie czego mamy do czynienia z paranoją
p.t. "bezstresowe wychowanie", kiedy to młodemu szczeniakowi wolno
wszystko, ale już np. nauczyciel próbujący okiełznać jego wybryki żyje w
ciągłym strachu, że w każdej chwili może być z tego powodu narażony na
poważne nieprzyjemności, z postepowaniem dyscyplinarnym i zwolnieniem z
pracy włącznie.
I jeszcze jeden cytat z wikipedii: "W.R. Coulson, twórca "edukacji
afektywnej" po 20 latach jego prowadzenia, w 1989, roku określił swój
projekt jako nieudany i zadeklarował, że jest "winien przeprosiny
rodzicom". W innym wywiadzie Coulson określił skutki "edukacji
humanistycznej" jako "niszczÄ…ce" oraz przynoszÄ…ce skutki odwrotne do
zamierzonych"
Pozdrawiam
W.