Mario wrote:
> jesli piszesz o "przerywanej" to mozemy zalozyc ze on przekroczyl ciagla
> do czego nie mial prawa... skoro zrobil cos takiego to zakladam ze
> irytowala go delikatnie mowiac Twoja predkosc czego wyrazem byl nastepnie
> klakson
co do samego wyprzedzania to nie zlamal przepisow (nie liczac
> ciaglej) ale w "normalnej" sytuacji kazdy myslacy kierowca wyprzedza
> wlaczajacych sie na autostrade lewym pasem nawet jesli nie ma nikogo
> wiecej na drodze...
dobra, widze, ze musze uszczegolowic opis bo najwyrazniej wyrazilem
sie niezbyt precyzyjnie i intepretacje czytelnikow watku sie rozjedzaja.
piszac "wjezdzam sobie slimakiem na autostrade, za mna jedzie pojazd"
mialem na mysli "wjezdzam sobie slimaliem na autostrade, za mna *po slimaku*
jedzie pojazd", a nie "za mna prawym skrajnym pasem autostrady jedzie
pojazd". prawy pas autostrady byl wolny, przynajmniej jakies 200-300m
wtecz.
piszac "gdy zaczynam sobie juz dojezdzac do lini przerywanej by wlaczyc
sie na pas obok" mialem na mysli "rozpedzony z wlaczonym kierunkowskazem
dojezdzam do linii przerywanej w sensie przemieszczania sie ku jezdni
po lewej stronie" - po prostu lagodnie skrecam w lewo.
sama linia przerywana zaczela sie w miejscu zakonczenia slimaka,
wiec pojazd jadacy za mna po pasie rozbiegowym i wyprzedzjac mnie
nie przekroczyl linii ciaglej, aczkolwiek rozpoczal ten manewr
w momencie, gdy juz zaczalem zmieniac pas.
wygladalo to tak, na koncowce slimaka mielismy jakies 40-50km/h
(bo slimak mial krotka i kreta koncowke), gosc siedzial mi na
zderzaku, wlaczylem kierunek i zaczalem sie rozpedzac na dlugim
pasie wlaczajcym by osiagnac te powiedzmy 80-90km/h i wskoczyc
plynnie na autostrade. gosc caly czas jechal za mna i gdy juz
zaczalem zjezdzac w lewo na autostrade, to wyskoczyl zza mnie
i mnie wyprzedzil z klaksonem. najwyrazniej klient nie wytrzymal
psychicznie tego, ze ktos moze przejechac polowe dlugosci pasa
rozbiegowego i dopiero wlaczyc sie do ruchu i postanowil mnie
wyprzedzic. na szczescie gosci jezdzacych mi na zderzaku monitoruje
w lusterkach i do niczego oprocz klaksonu nie doszlo.
po kilkunastu sekundach gosc skaczac bez kierunkow miedzy pasami
zniknal mi z oczu, wiec zakladam, ze mial dosc specyficzny styl
jazdy...