Uzytkownik <jeszua@gmail.com> napisal w wiadomosci
news:30e01ef1-bdc7-43d0-b37d-6536be6e2790@b1g2000vbc.googlegroups.com...
/.../
> a ze ruch w interesie? wystarczy popatrzec na zapytania ludzi
> wsiadajacych na motocykle: co drugi twierdzi, ze wydawanie paru stowek
> (>5-6) na kask to strata kasy. jak traktuja kask jako obowiazkowa
> fanaberie, to efekty widac w poziomie sprzedazy takiego chlamu
> powtorze: mialem to-to w rekach, razem z identycznymi wyrobami chrl o
> odmiennych naklejkach, i za nic w swiecie nie odwazylbym sie w tym
> jezdzic
> --
> jeszua
tyyyy........ to my wszyscy co jezdzom motocyklielami od 25 lat to jakies
brejwharty jestesmy no nie
przypominma ze kiedys nie bylo specjalnego wyboru bella cobra i vento -no
vento to byl full lans
taki tekst mi sie przypomnial pewnie byl ze 100 razy ale jest niezly
""Jesli jako dzieci albo mlodzi ludzie zyliscie w latach 40; 50; 60 i
70-tych XX wieku - nie mozecie dzis uwierzyc, ze w ogóle mogliscie przezyc!
Dlaczego? A dlatego, ze:
- jako dzieci siedzielismy w samochodach bez pasów bezpieczenstwa i
poduszek powietrznych
- nasze lózeczka pomalowane byly farbami o krzykliwych kolorach, pelnymi
kadmu i olowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomne...)
- buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z
"Wyborowa" na czele daly sie przeciez bez trudu otworzyc a ciekawosc to
przeciez cecha dzieci i mlodziezy, prawda?
- drzwi i szafki w kuchni i lazience byly stalym niebezpieczenstwem dla
kazdego z nas, zwlaszcza, ze nikt nie slyszal o zamkach
anty-dzieciecych...
- do jazdy na rowerze nikt w zyciu nie wlozyl kasku ochronnego (podobnie
na nartach albo wrotkach)
- wode pilo sie z kranu a nie hermetycznych butelek i tym temu
podobnych...
- pierwsze samochody budowalismy z pudel albo skrzynek po kartoflach i
podczas jazdy z górki stwierdzalo sie, ze sie zapomnialo o hamulcach...
- rano wychodzilismy z domu by pójsc sie pobawic, musielismy wrócic
wtedy, kiedy zapalaly sie pierwsze latarnie - nikt nie wiedzial gdzie
nas nosi,
bo nikt nie mial przy sobie komórki a sprawne budki telefoniczne mozna bylo
policzyc na palcach jednej reki (zreszta i tak nikt nie nosil grosza przy
sobie...)
- czlowiek sie kaleczyl, lamal kosci, wybijal zeby i nikt nikogo z tego
powodu nie skarzyl do sadu; sami bylismy sobie winni...
- jedlismy keksy, czekolade (czesto czekoladopodobna), chleb grubo
posmarowany maslem, kielbase, kartofle, skwarki i Bóg wie jeszcze co - i co?
- i nikt nie byl przesadnie gruby...
- pilismy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarl...
- nie mielismy: playstation, nintendo, x-box, gier video, 60 programów w
telewizji, kaset video, dvd, surround sound, wlasnego telewizora,
komputera
- po prostu wychodzilismy z domu i spotykalismy ich na ulicy, bez
telefonowania i umawiania sie, bez wiedzy rodziców (oni nie musieli nas
przywozic i odwozic) - jak to bylo mozliwe?
- wymyslalismy zabawy z kijem i kamieniem, jedlismy ziemie, dzdzownice i
temu podobne - i co? - przepowiednie tez sie nie sprawdzily - robaki nie
zyly w naszych zoladkach a kijami nie wylupalismy rówiesnikom zbyt wielu
oczu...
- gdy przyszywany wujek wzial nas na kolana to nikt sie nie doszukiwal
pedofilstwa
- niektórzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo
powtarzali klase i nikt nie zwolywal z tego powodu kryzysowych
nauczycielskich narad...
-pilismy wode z sokiem z saturatora, ze szklanki, która byla tylko
oplukiwana przez 1 sekunde.
-przed blokiem mozna bylo spotkac kazdego i gralo sie w klasy, w gume, w
chowanego, czy w podchody. Codzienie wracalo sie do domu z nowymi ranami czy
sincami na nogach i rekach od chodzenia po drzewach.
-gdy my dorastalismy nie uzywalo sie slowa "alergia". Po prostu nie znalismy
takiego slowa.
- Co sprytniejsi z zacieciem ciesielskim budowali domki na drzewach
- robilismy baczki z kapsla po wódce, cukru i saletry - ale byla frajda!
-szpanowalo sie resorakami Matchboxa albo gralo w kapsle, w noge przy kazdej
okazji
- jezdzilo sie autostopem i nikomu nie przyszlo do glowy, ze cos takiego
moze sie bardzo marnie skonczyc...
/.../ "