Witajcie!
Ostatnio pytalem sie Was o zmiane motocykla, postanowilem kupic VFR
800, wiec juz mialem sprzedawac Dragstara gdy...
Zaliczylem pierwsza glebe

Swiezo zatankowanym moturem jade sobie
przez Warszafe Jana Pawla od Ronda Radoslawa w strone centrum,
srodkowym pasem. Na skrzyzowaniu ze Stawki (chyba, nie pamietam)
gosciu (okreslany dalej jako "pacan") jadacy z naprzeciwka skrecal w
swoje lewo. Jechalem naprawde wolno (co potwierdzila Policja) gdy ten
pacan wyjechal idealnie przede mnie. Mialem moze cwierc sekundy do
zderzenia. Hamowalem, ale nie za mocno, wiedzialem ze najgorsze to
bedzie wpasc w poslizg (nie chcialem sie z nim skleic), juz widzialem
jak pierdolne... Niesamowite uczucie

Moto idealnie wkleilo sie w
bok najnowszego BMW 3 Cabrio (jaka mam satysfakcje ze rozwalilem taki
ladny samochod) a ja jajami pocierajac o resztki motocykla wylecialem
jakies 20-30 metrow dalej. Tak lecac caly w benzynie (bak sie
rozwalil) zobaczylem lecacy obok mnie kask (takie obrazy sie kurde
pamieta). Lewy but juz gdzies lezal. W motocyklu musiala sie jakos
zaklinowac linka gazu, bo wyl na pelnych obrotach jeszcze jakis czas.
Gosc z beemki (stary pierdziel) nie zainteresowal sie mna, podszedl
pozniej do mnie mowiac "myslalem, ze mnie ominiesz", pomogli mi ludzie
z ulicy i pewien motocyklista - Filip, nie mialem mozliwosci mu
jeszcze podziekowac, odwalil kawal dobrej roboty. Karetka, szpital,
wszystko ok. To byla moja pierwsza wywrotka (wyjezdzilem juz jakies
25kkm) - jak juz walic, to konkretnie

Mam zlamana lape, obita
mednice i nogi, z glowa zadnych problemow, jajka tez cale (to
informacja dla pan motocyklistek

Uratowalo mnie ubranko (zwykla
skora z Tarboru i jeansy Motto - bardzo fajne, ale juz porwane, na
jajkach). Jechalem w adidasach, przez co mam troche rozwalone stopy.
Jechalem w kasku otwartym Grex'a. Takie moje male podsumowanie:
zwalniac prawie do zera na skrzyzowaniach

; buty miec dobre, za
kostke; nie tankowac do konca, bo szkoda wachy w razie wypadku

; w
dupie miec te Grexy, zapiecie sie samo rozluznia w czasie jazdy (ale
sie nie rozpina), nawet nie wiem kiedy mi kask spadl; no i trafiac w
fajne fury, potem czlowiek ma lepsza satysfakcje.
Z motocykla wiele nie zostalo, tylne kolo sprawne (chyba), jeszcze go
nie widzialem, podobno rama nie pokrzywiona za bardzo. Policja (dobre
chlopaki) stwierdzila od razu wine pacana, ja mialem wszystkie
papiery, jechalem wolno (nie za szybko), brak ostrych sladow
hamowania, teraz tylko walczyc o odszkodowanie, ale poki co nie bede
sie na ten temat rozpisywal (ten pacan to jakis prawnik). Teraz sobie
leze w szpitalu i czekam na operacje, pelen chillout. Niestety szybko
nie posmigam

Rozpisalbym sie bardziej, ale pisze jedna lapa...
--
Pozdrawiam!
Piotrek F.
Ps. Sprzedam XVS 650, przetarty bak - przewrocil sie w garazu