![]() |
oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
Witam,
od jakiegos czasu rozgladam sie za samochodem (~2002r, do 25k, rodzinny - czyli kombi/minivan). Wpadla mi w oko fajna zafirka, wg ogloszenia - kupiona w polsce, bezwypadkowa, serwisowana w aso, drugi wlasciciel, zadnych uszkodzen, bez wkladu finansowego, nie bita, blacha w porzadku itp. Wizualnie samochodzik wygladal sobie niczego sobie ale wizyta w serwisie wykazala ze do wymiany sa: sprzeglo, amorki z tylu oraz lewa tylnia sprezyna. Mechanik oszacowal koszt naprawy na ok 2.5tys, kilka innych warsztatow potwierdzilo ta wycene. Do tego serwis stwierdzil iz maska byla szpachlowana a lewe nadkole bylo malo malowane drugi raz. I teraz pytanie filozoficzne - czy te usterki wplywaja wg Was na wartosc samochodu? Co prawda nie kupuje zbyt czesto samochodow ale generalnie nie slyszalem zeby cena samochodu byla 'sztywna', nic nie mozna bylo urwac. Jak kupowalem kilka lat temu nexie, ktora miala cene wywolawcza 6.5k, podjechalem do serwisu, w serwisie stwierdzono usterki na 1100zl, koles opuscil tysiaczka. A tutaj sprzedajacy uwaza ze cena za jaka on wystawil autko na gratce jest const i koniecznosc wymiany amorkow czy sprezyny nie ma wplywu na cene. Podobnie wg niego nie wplywa na cene fakt iz w samochodzie nie bitym, nie malowanym o pewnej historii, malowane bylo nadkole a przednia maska byla szpachlowana i malowana (oczywiscie on o niczym nie wie). Tak sie zastanawiam - ja jakis dziwny jestem ze oczekuje zejscia z ceny? I tak na marginesie... czy dobrze kombinuje ze w styczniu nastapi spadek cen (no bo jesli teraz samochod z roku 2002 kosztuje X a z roku 2003 kosztuje X+Y, to w styczniu samochod z 2003 zacznie sie zblizac do kwoty X)? Pozdrawiam :) |
Re: oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
badzio pisze:
> I teraz pytanie filozoficzne - czy te usterki wplywaja wg Was na > wartosc samochodu? Sprzedajacy ma zawsze pewna cene, ponizej ktorej nie chce zejsc - albo poczeka na innego kupca, albo nie sprzeda za tyle. Zakladam sprzedaz swojego auta - a nie handlarza. > Co prawda nie kupuje zbyt czesto samochodow ale > generalnie nie slyszalem zeby cena samochodu byla 'sztywna', nic nie > mozna bylo urwac. Jak kupowalem kilka lat temu nexie, ktora miala cene > wywolawcza 6.5k, Jak sprzedajesz auto to dajesz cene wywolawcza ok 10% wieksza od oczekiwanej ceny zawarcia umowy, aby bylo z czego spuszczac. Wtedy i wilk syty (sprzedajacy dostal to co chcial) i owca cala (kupujacy jest zadowolony ze tysiaczka utargowal) > podjechalem do serwisu, w serwisie stwierdzono > usterki na 1100zl, koles opuscil tysiaczka. Normalne zachowanie - widocznie stwierdzil ze oplaca mu sie opuscic i sprzedac. > A tutaj sprzedajacy uwaza > ze cena za jaka on wystawil autko na gratce jest const i koniecznosc > wymiany amorkow czy sprezyny nie ma wplywu na cene. Podobnie wg niego > nie wplywa na cene fakt iz w samochodzie nie bitym, nie malowanym o > pewnej historii, malowane bylo nadkole a przednia maska byla > szpachlowana i malowana (oczywiscie on o niczym nie wie). Sprzedajacy zwykle nic nie wie o naprawach blacharskich :D > Tak sie zastanawiam - ja jakis dziwny jestem ze oczekuje zejscia z > ceny? Wolny rynek jest - zawsze mozesz szukac innego auta. Jak dla mnie sprzedajacy to jeden z tych co uwazaja ze np za mieszkanie wezma 1505 ceny rynkowej, a potem budza sie z reka w nocniku. Podobnie on moze miec - podaj linka do oferty to sie zastanowimy czy warto - czy cena jest atrakcyjna pomimo tych usterek. Ty nie jestes dziwny - dziwny jest sprzedajacy - ze nie dal wyzszej ceny , aby miec z czego spuscic. > I tak na marginesie... czy dobrze kombinuje ze w styczniu nastapi > spadek cen (no bo jesli teraz samochod z roku 2002 kosztuje X a z roku > 2003 kosztuje X+Y, to w styczniu samochod z 2003 zacznie sie zblizac > do kwoty X)? Niby tak - ale w listopadzie czesto ceny rosna (bo zima idzie, ludzie wiecej samochodow kupuja), wiec jest z czego spuszczac. Ogolnie - towar jest warty tyle ile ktos jest w stanie za niego zaplacic. Jesli uwazasz ze jest warty mniej niz sprzedajacy chce - kupujesz inny egzemplarz albo nie kupujesz wcale. |
Re: oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
Uzytkownik "badzio" <> napisal w wiadomosci news:... > Witam, > > od jakiegos czasu rozgladam sie za samochodem (~2002r, do 25k, > rodzinny - czyli kombi/minivan). Wpadla mi w oko fajna zafirka, wg > ogloszenia - kupiona w polsce, bezwypadkowa, serwisowana w aso, drugi > wlasciciel, zadnych uszkodzen, bez wkladu finansowego, nie bita, > blacha w porzadku itp. Wizualnie samochodzik wygladal sobie niczego > sobie ale wizyta w serwisie wykazala ze do wymiany sa: sprzeglo, > amorki z tylu oraz lewa tylnia sprezyna. Mechanik oszacowal koszt > naprawy na ok 2.5tys, kilka innych warsztatow potwierdzilo ta wycene. > Do tego serwis stwierdzil iz maska byla szpachlowana a lewe nadkole > bylo malo malowane drugi raz. > I teraz pytanie filozoficzne - czy te usterki wplywaja wg Was na > wartosc samochodu? Niekoniecznie. Przeciez nie kupujesz nowego samochodu, wiec nie ma co oczekiwac, ze wszystkie jego elementy beda w 100% sprawne. Tym bardziej, ze dotyczy to sprezyn czy amortyzatorów, których zuzycie okresla sie w procentach. Co do szpachlowania, mógl faktycznie nie wiedziec, ale jesli dobrze naprawiony to co to przeszkadza? Co prawda nie kupuje zbyt czesto samochodow ale > generalnie nie slyszalem zeby cena samochodu byla 'sztywna', nic nie > mozna bylo urwac. Jak kupowalem kilka lat temu nexie, ktora miala cene > wywolawcza 6.5k, podjechalem do serwisu, w serwisie stwierdzono > usterki na 1100zl, koles opuscil tysiaczka. A tutaj sprzedajacy uwaza > ze cena za jaka on wystawil autko na gratce jest const i koniecznosc > wymiany amorkow czy sprezyny nie ma wplywu na cene. Podobnie wg niego > nie wplywa na cene fakt iz w samochodzie nie bitym, nie malowanym o > pewnej historii, malowane bylo nadkole a przednia maska byla > szpachlowana i malowana (oczywiscie on o niczym nie wie). > Tak sie zastanawiam - ja jakis dziwny jestem ze oczekuje zejscia z > ceny? Dziwny moze nie, ale jak facet sobie tak skalkulowal cene to nic nie poradzisz, albo bierzesz albo nie, nic tu szczególnego nie widze. Sam przymierzam sie do sprzedazy C-Maxa (z 2004) i zamierzam zrobic tak samo - skalkuluje w miare przyzwoita cene i albo klient bierze, albo niech szuka gdzie indziej. Nie ma obowiazku opuszczania ceny w wyniku negocjacji. Owszem, jesli klient pójdzie mi na reke (nie bedzie np. zawracal dupy przez kilka dni z rzedu, marudzil, kombinowal), to wtedy rzeczywiscie mozna mu opuscic cene - cos za cos. > I tak na marginesie... czy dobrze kombinuje ze w styczniu nastapi > spadek cen (no bo jesli teraz samochod z roku 2002 kosztuje X a z roku > 2003 kosztuje X+Y, to w styczniu samochod z 2003 zacznie sie zblizac > do kwoty X)? Tak z dnia na dzien automatycznie z pierwszym stycznia? Byloby dziwne. PS. Moze jest ktos chetny na mojego C-Maxa 1,6 diesel? Ceny jeszcze nie skalkulowalem :) -- Pozdrawiam (dzis z DC) - Wiesiaczek "Ja pije tylko przy dwóch okazjach: Gdy sa ogórki i gdy ich nie ma" |
Re: oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
Wiesiaczek pisze:
> PS. Moze jest ktos chetny na mojego C-Maxa 1,6 diesel? Ceny jeszcze nie > skalkulowalem :) Ja jestem chetny - ale pewnie mnie nie stac ;) Chyba ze dasz bardzo niska cene do czwartku - bo wtedy Focusa 2002 kupuje. |
Re: oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
U¿ytkownik "Maverick" <> napisa³ w wiadomo¶ci news:ggtp9q$k7c$... [...] > Wolny rynek jest - zawsze mozesz szukac innego auta. Jak dla mnie > sprzedajacy to jeden z tych co uwazaja ze np za mieszkanie wezma 1505 ceny > rynkowej, a potem budza sie z reka w nocniku. Podobnie on moze miec - > podaj linka do oferty to sie zastanowimy czy warto - czy cena jest > atrakcyjna pomimo tych usterek. Ty nie jestes dziwny - dziwny jest > sprzedajacy - ze nie dal wyzszej ceny , aby miec z czego spuscic. A co w nim dziwnego? Dla mnie jest dziwne podnoszenie ceny po to, ¿eby j± opuszczaæ. No, chyba ¿eby liczyæ na idiotów, których to krêci, ale mo¿e faktycznie jest ich trochê? Ja sprzedam swoje autko bez zawy¿ania ceny i tyle. [...] -- Pozdrawiam (dzi¶ z DC) - Wiesiaczek "Ja pijê tylko przy dwóch okazjach: Gdy s± ogórki i gdy ich nie ma" |
Re: oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
U¿ytkownik "Maverick" <> napisa³ w wiadomo¶ci news:ggtpmg$k7c$... > Wiesiaczek pisze: >> PS. Moze jest ktos chetny na mojego C-Maxa 1,6 diesel? Ceny jeszcze nie >> skalkulowalem :) > > Ja jestem chetny - ale pewnie mnie nie stac ;) > Chyba ze dasz bardzo niska cene do czwartku - bo wtedy Focusa 2002 kupuje. Bardzo niskiej niestety nie, na pewno pow. 30 tys. (to wersja Gold) -- Pozdrawiam (dzi¶ z DC) - Wiesiaczek "Ja pijê tylko przy dwóch okazjach: Gdy s± ogórki i gdy ich nie ma" |
Re: oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
U¿ytkownik "Maverick" <> napisa³ w wiadomo¶ci news:ggtp9q$k7c$... >> I tak na marginesie... czy dobrze kombinuje ze w styczniu nastapi >> spadek cen (no bo jesli teraz samochod z roku 2002 kosztuje X a z roku >> 2003 kosztuje X+Y, to w styczniu samochod z 2003 zacznie sie zblizac >> do kwoty X)? > > Niby tak - ale w listopadzie czesto ceny rosna (bo zima idzie, ludzie > wiecej samochodow kupuja), wiec jest z czego spuszczac. > Dodatkowo jakims punktem odniesienia do naszych cen sa ceny w innych krajach EU skad przyjezdza do Polski wiekszosc aut .Wiec moze byc tak ze auto z uwagi na starszy rocznik stanieje z 5000 do 4700 euro ale ze z kursami walut moze byc roznie to w razie dalszego mocnego oslabienia sie zlotowki cena auta w zlotowkach moze nawet wzrosnac w stosunku do tego co jest obecnie pzdr |
Re: oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
On 30 Lis, 11:19, "Wiesiaczek" <> wrote:
> Niekoniecznie. Przeciez nie kupujesz nowego samochodu, wiec nie ma co > oczekiwac, ze wszystkie jego elementy beda w 100% sprawne. Tym bardziej, ze > dotyczy to sprezyn czy amortyzatorów, których zuzycie okresla sie w > procentach. Zuzycie sprezyny nie jest procentowe. Po prostu wizualnie widac ze sie ukruszyla :P > Co do szpachlowania, mógl faktycznie nie wiedziec, ale jesli dobrze > naprawiony to co to przeszkadza? Gosc kupil 2letni samochod. Bral go w leasing, bank wymagal sprawdzenia samochodu w komisie. Przez kolejne 4 lata jezdzil tym samochodem. Cos mi nie pasuje z ta blacha. A w czym to przeszkadza? No w tym ze jakis taki dziwny jestem ale jak szukam 6letniego samochodu za 20-25k to oczekuje ze wlasciciel powie mi wszystko na jego temat (dlatego szukam salonowych a nie sprowadzanych i od wlasciciela a nie handlarza), chcialbym aby blacha nie byla robiona (bo to zawsze wieksze ryzyko rdzy) i oczekuje ze 'bez wkladu finansowego' nie bedzie oznaczalo reakcji mechanika 'amorki i sprezyne musi Pan zrobic'. |
Re: oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
On 30 Lis, 11:17, Maverick <> wrote:
> - podaj linka do oferty to sie zastanowimy czy warto - czy cena jest > atrakcyjna pomimo tych usterek. |
Re: oferta sprzedazy a usterki - rozwazania filozoficzne
Wiesiaczek pisze:
> > > A co w nim dziwnego? Dla mnie jest dziwne podnoszenie ceny po to, ¿eby > j± opuszczaæ. > No, chyba ¿eby liczyæ na idiotów, których to krêci, ale mo¿e faktycznie > jest ich trochê? > Ja sprzedam swoje autko bez zawy¿ania ceny i tyle. Moj kolega sprzedawa³ jakies starsze volvo. Wystawi³ go za cene X (nie pamietam ile) Przyjechali panowie i od razu zaczeli wydziwiac, szukac i zaproponowali cene o jakis 1 tys mniej (co stanwilo spory prcent ceny). On powiedizal tak: albo placicie X i opowiadam wam wszystko co wiem na temat tego wozu (a wiedizal sporo, + i -) albo opuszczam i nie mowie ani s³owa. Jak myslicie ktory wariant wybrali ? ;) -- Arni Toruñ '84 Honda CB 650 SC "Jaszczomb" '91 Volvo 940 D24TIC diesel pozbawiony wad i przyspieszenia '91 Honda Prelude 2,0 EX |