![]() |
wzajemne pouczanie sie kierowcow
Witam,
Taka ciekawostke dzis widzialem jadac do pracy. W zasadzie mozna powiedziec ze codzienny obrazek. Jedzie sobie babina lewym pasem na "szybkiej" dwupasmowce w miescie. 40km/h i pisze sms'a (lub cos innego dlubie z komorka). Prawy pustawy, sporo z przodu autobus z podobna predkoscia, w kazdym razie pani mogla sie schowac na prawy bez problemu, a pozniej pewnie rowniez bez problemu wrocic na lewy jesli potrzebowala. Gostek dojechal do pani z tylu i grzecznie ja swiatlami, potem klaksonem. Nic to nie dalo wiec gosc na prawy zeby przyspieszyc, ale wtedy pani dodala troche gazu, autobus akurat zwolnil i gosc zostal na prawym przyblokowany. Nawet ciezko powiedziec czy pani zrobila to zlosliwie, czy samo tak wyszlo. Ale gosc sie chyba troche wpienil ;-) Autobus zjechal do zatoczki, wiec gosc pojechal prawym pasem, a wtedy pani wymyslila ze jednak zjedzie, kilkadziesiat metrow przed gosciem, wiec zero zlosliwosci tym razem. Gosc pojechal wiec lewym, wyprzedzil i obtrabil, po czym... po polsku - zjechal na prawy i zaczal hamowac. Bez zadnego palenia gum, ale zwolnil wyraznie zmuszajac pania rowniez do zwolnienia. Chyba nawet costam sobie rekami pomachali, gosc zlosliwie juz poczekal az na lewym pasie dojada inne auta (czyli np ja) po czym przyspieszyl i pojechal sobie w dluga. No i tutaj w zasadzie normalnie jest koniec historii, ale... Pani dala w rure i pojechala za nim, normalnie jak poscig to wygladalo. A ze chwile potem sie zakorkowalo, to staneli w korku - pani za panem. Pani wyjela kartke i dlugopis i pokazowo spisala numery goscia, po czym zrobila gesty typu ze zadzwoni na policje. Odjechali mi troche, ale caly kawalek pozniej spotkalem ich na swiatlach i pani znowu byla za panem i sprawdzala czy dobrze zapisala numery :> I tutaj w pytanie do ktorego zmierzam. Co kobieta moze zdzialac na policji? Bo jako srednio widze zeby mogla zadzwonic i powiedziec ze jej gosc zajechal, albo cos w tym stylu. Rozumiem element psychologiczny ze spisywaniem numerow, natomiast nie bardzo widze oparcie w przepisach. Chyba ze u nas zaczyna to juz dzialac jak w Szwecji? Bo z drugiej strony to by oznaczalo ze mozna zadzwonic i podac czyjes auto i powiedziec ze sie widzialo jak gosc to czy tamto. Z jednej strony goscia faktycznie moznaby przytepic troche, a z drugiej strony jakos mi kobiety nie zal zupelnie, a swoim poscigiem to sie wykazala nie mniejsza zlosliwoscia. Az sobie pomyslalem ze gdyby to byl jakis kark to by na swiatlach wyciagnal bejsbola i skrecil zadyme (rownie dobrze odwrotnie) Co sadzicie? pozdrawiam Bruno -- Wys³ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> |
Re: wzajemne pouczanie sie kierowcow
BrunoJ wrote:
> I tutaj w pytanie do ktorego zmierzam. Co kobieta moze zdzialac na policji? Bo > jako srednio widze > zeby mogla zadzwonic i powiedziec ze jej gosc zajechal, Jakby sie uparla, to by mu mogla troche zaszkodzic. Powiedzialaby ze jedzie ewidentnie pijany. Zanim by sprawdzili, to pewnie do pracy gosc by sie spoznil :) |
Re: wzajemne pouczanie sie kierowcow
> Taka ciekawostke dzis widzialem jadac do pracy. W zasadzie mozna
> powiedziec > ze codzienny obrazek. Jedzie sobie babina lewym pasem na "szybkiej" > dwupasmowce w miescie. 40km/h i pisze sms'a (lub cos innego dlubie z > komorka). > Prawy pustawy, sporo z przodu autobus z podobna predkoscia, w kazdym razie > pani mogla sie schowac na prawy bez problemu, a pozniej pewnie rowniez bez > problemu wrocic na lewy jesli potrzebowala. Gostek dojechal do pani z tylu > i > grzecznie ja swiatlami, potem klaksonem. Nic to nie dalo wiec gosc na > prawy > zeby przyspieszyc, ale wtedy pani dodala troche gazu, autobus akurat > zwolnil i > gosc zostal na prawym przyblokowany. Nawet ciezko powiedziec czy pani > zrobila > to zlosliwie, czy samo tak wyszlo. Ale gosc sie chyba troche wpienil ;-) > Autobus zjechal do zatoczki, wiec gosc pojechal prawym pasem, a wtedy pani > wymyslila ze jednak zjedzie, kilkadziesiat metrow przed gosciem, wiec zero > zlosliwosci tym razem. Gosc pojechal wiec lewym, wyprzedzil i obtrabil, po > czym... po polsku - zjechal na prawy i zaczal hamowac. nie wiem jak w tym przypadku ale znajomy tak potraktowa³ kobietê tzn. tr±bi³ i mruga³ ¶wiat³ami a ¿e kobieta by³a w ci±¿y, zapisa³a jego numery, pojecha³a na policjê powiedzia³a ¿e facet z ni± je¼dzi, straszy j± itd, narobi³a na prawdê sporo problemów, znajomy mia³ ubezpieczenie w DASie i bra³ od nich jakich¶ prawników, nie znam fina³u ale na jednej rozprawie siê nie skoñczy³o, brat |
Re: wzajemne pouczanie sie kierowcow
U¿ytkownik " BrunoJ" <> napisa³ w wiadomo¶ci news:ge6jc1$pre$... > Taka ciekawostke dzis widzialem jadac do pracy. W zasadzie mozna powiedziec > ze codzienny obrazek. Jedzie sobie babina lewym pasem na "szybkiej" > dwupasmowce w miescie. 40km/h i pisze sms'a (lub cos innego dlubie z komorka). > Prawy pustawy, sporo z przodu autobus z podobna predkoscia, w kazdym razie > pani mogla sie schowac na prawy bez problemu, a pozniej pewnie rowniez bez > problemu wrocic na lewy jesli potrzebowala. Gostek dojechal do pani z tylu i > grzecznie ja swiatlami, potem klaksonem. Nic to nie dalo wiec gosc na prawy > zeby przyspieszyc, ale wtedy pani dodala troche gazu, autobus akurat zwolnil i > gosc zostal na prawym przyblokowany. Skoro go¶æ taki przepisowy, to czemu sam jecha³ lewym pasem? Móg³ od pocz±tku trzymaæ siê prawej, wyprzedziæ t± pani± zgodnie z przepisami praw± stron±, a pó¿niej przed ni± na lewo i wyprzedziæ autobus. Najlepiej jest pouczaæ innych dobrym przyk³adem, chamstwo nie jest skuteczne. Pozdrawiam Wojtek |
Re: wzajemne pouczanie sie kierowcow
BrunoJ wrote:
> pokazowo spisala numery goscia, po czym zrobila gesty typu ze > zadzwoni na policje. Odjechali mi troche, ale caly kawalek pozniej ju¿ drugi raz na grupie czytam o "ge¶cie typu ze zadzwoni na policjê" a ja wci±¿ takiego gestu nie potrafiê sobie wyobraziæ... czy móg³by kto¶... mi pomóc? jaki¶ video-przyk³ad z jutuba czy cu¶... ;) > I tutaj w pytanie do ktorego zmierzam. Co kobieta moze zdzialac na > policji? Bo jako srednio widze > zeby mogla zadzwonic i powiedziec ze jej gosc zajechal, albo cos w mo¿e z³o¿yæ zeznania, ¿e pan z³o¶liwie zajecha³ jej drogê i stworzy³ zagro¿enie w ruchu w ten sposób nagnie rzeczywisto¶æ - a policja byæ mo¿e uzna ¿e tak by³o wezwie go na przes³uchanie czasem ju¿ to dzia³a otrze¼wiaj±co - edukuj±co... mi kiedy¶ go¶ciu zrobi³ taki manewr - a gdy go chcia³em wyprzedziæ, to zajecha³ mi drogê spychaj±c na barierkê... skoñczy³o siê w s±dzie... -- pozdrawiam <-- prywatna strona <-- forum dla fotografow slubnych <-- forum dla par mlodych z okolic £odzi |
Re: wzajemne pouczanie sie kierowcow
zkruk [Lodz] wrote:
> ju¿ drugi raz na grupie czytam o "ge¶cie typu ze zadzwoni na policjê" > a ja wci±¿ takiego gestu nie potrafiê sobie wyobraziæ... > czy móg³by kto¶... mi pomóc? robi siê sinoniebieski a na czuprynie staje mu kogut. -- ko³paki nie p³acz± |
Re: wzajemne pouczanie sie kierowcow
zkruk [Lodz] pisze:
> mi kiedy¶ go¶ciu zrobi³ taki manewr - a gdy go chcia³em wyprzedziæ, to > zajecha³ mi drogê spychaj±c na barierkê... > skoñczy³o siê w s±dzie... a w s±dzie jak siê skoñczy³o? PZDR Shaman |
Re: wzajemne pouczanie sie kierowcow
> Witam,
> > Taka ciekawostke dzis widzialem jadac do pracy. W zasadzie mozna powiedziec > ze codzienny obrazek. Jedzie sobie babina lewym pasem na "szybkiej" > dwupasmowce w miescie. 40km/h i pisze sms'a (lub cos innego dlubie z komorka). > Prawy pustawy, sporo z przodu autobus z podobna predkoscia, w kazdym razie [cut] Pani to sobie mo¿e dzwoniæ, ale na Berdyczów. Facet pewnie by zezna³, ze jecha³ za ni± i ona wykonywa³a jakies dziwne ruchy i jak wyprzedza³ to widzia³, zê pisze smsa czy co¶ takiego. Nie hamowa³ gwa³townie, wiêc nie stwarza³ bezposredniego zagro¿enia, choæ kultur± tez nie grzeszy³ r±bi±c i mrugaj±c, bo ludzkie ludzie wyprzedzaj± prawym i maj± w dupie takie zawalidrogi. -- Wys³ano z serwisu OnetNiusy: |
Re: wzajemne pouczanie sie kierowcow
Dnia 28.10.2008 Boombastic <.pl> napisa³/a:
> Pani to sobie mo¿e dzwoniæ, ale na Berdyczów. Facet pewnie by zezna³, ze jecha³ > za ni± i ona wykonywa³a jakies dziwne ruchy i jak wyprzedza³ to widzia³, zê > pisze smsa czy co¶ takiego. Nie hamowa³ gwa³townie, wiêc nie stwarza³ > bezposredniego zagro¿enia, choæ kultur± tez nie grzeszy³ r±bi±c i mrugaj±c, bo > ludzkie ludzie wyprzedzaj± prawym i maj± w dupie takie zawalidrogi. A ja zawsze mrugnê, zanim wyprzedzê prawym. Jako¶ im trzeba daæ do zrozumienia, bo inaczej oni siê naucz±, ¿e je¿d¿enie lewym jest OK, inni siê naucz±, ¿e wyprzedzanie prawym jest OK i bêdzie jeden wielki ba³agan... -- Samotnik |
Re: wzajemne pouczanie sie kierowcow
> A ja zawsze mrugnê, zanim wyprzedzê prawym. Jako¶ im trzeba daæ do > zrozumienia, bo inaczej oni siê naucz±, ¿e je¿d¿enie lewym jest OK, inni > siê naucz±, ¿e wyprzedzanie prawym jest OK i bêdzie jeden wielki ba³agan... Wyprzedzanie prawym jest oczywi¶cie ok, jak najbardziej dozwolone w okre¶lonych warunkach. A mruganie nic nie pomo¿e, bo taki osobnik pomy¶li sobie ¿e to jaki¶ buras jedzie. -- Wys³ano z serwisu OnetNiusy: |