![]() |
Pomowiony o zajechanie drogi
Zupelnie pusta droga. Przede mna auto z przyczepa. Normalne wyprzedzanie,
roznica predkosci duza, wiec trwa sekunde. Po dluzszej chwili, moze ze 200 m.moze 300 m. zona widzi w lusterku bocznym tuman kurzu, mowi - pewnie pijany. Ale widze, auto z przyczepa jedzie dalej. Za chwile wioska , fotoradary, wiec jade spokojnie 50 tka. Owe auto tuz za mna. Po minieciu wioski, widze jak zjezdza na CPN, ja jade dalej. Po jakims czasie - zaskok. Do domu przychodzi policjant , opisuje to zdarzenie , ale juz troszke inaczej - tzn, ze po wyprzedzeniu faceta zajechalem mu droge, on uciekajac przed zderzeniem zjechal na pobocze uderzajac w slupek i uszkodzil auto. Skladam zeznania zgodnie z moja prawda. Niedawno - kolejny zaskok. Przychodzi wyrok z sadu nakazowego - winny. I do zaplacenia 1000 zl +150 K.M. !!! Jako dowody wpisano tam - zeznanie kierowcy, swiadka (takie samo nazwisko), notatka policjanta (?) badanie alkomatem, informacja o zagrozeniach na drodze (?) Oczywiscie napisalem odwolanie i bedzie normalna rozprawa. Teraz pytanie Jak sensownie bronic sie, jak przekonac sad ze bylo inaczej Pozdrawiam Zbyszek |
Re: Pomowiony o zajechanie drogi
> zajechalem mu droge, on uciekajac przed zderzeniem zjechal na pobocze
> uderzajac w slupek i uszkodzil auto. Skladam zeznania zgodnie z moja > prawda. Po pierwsze wizyta w S±dzie i dok³adne zapoznanie siê z jego zeznaniami. Nastêpnie szukaæ jego nie¶cis³o¶ci i jego ewentualnych potkniêæ Wykazaæ ¿e to by³a wina JEGO nieprawid³owego kierowania zespo³em pojazdów. Wszystkie nie¶cis³o¶ci w dowodach winno orzekaæ siê na korzy¶æ oskar¿onego. Proponujê wróciæ na miejsce zdarzenia i je¶li jest opis policji miejsca zdarzenia to poszukaæ nie¶cis³o¶ci (np tam nie ma ¿adnych s³upków) - porobic zdjêcia i opis, a na rozprawie z³o¿yc jako dowody rozbie¿ne ze z³o¿onymi. Najlepiej jak zarzuci siê paragrafami drug± stronê. > Niedawno - kolejny zaskok. Przychodzi wyrok z sadu nakazowego - winny. I > do > zaplacenia 1000 zl +150 Je¶li z³o¿ono sprzeczne zeznania to raczej winna byc rozprawa w normalnym trybie. > Jak sensownie bronic sie, jak przekonac sad ze bylo inaczej Szukac haków na drug± stronê i absolutnie i zdecydowanie stwierdzaæ na ka¿de pytanie, ¿e nie by³o ¿adnego zagro¿eniania i manewr by³ wykonany prawid³owo. Jak siê motami i mówimy : mo¿e , nie wiem - to juz mamy minusa. Mo¿na siê pokusiæ o pomoc adwokata, ale ciê¿ko bêdzie odzyskaæ koszty powy¿ej jakiej¶ tam kwoty. -- Piotr SC 1,1 black Ma³e jest piêkne |
Re: Pomowiony o zajechanie drogi
"Piotrr" <.pl> wrote in message news:g52r5u$6v8$.neostrada.pl... > Proponujê wróciæ na miejsce zdarzenia i je¶li jest opis policji miejsca > zdarzenia to > poszukaæ nie¶cis³o¶ci (np tam nie ma ¿adnych s³upków) - porobic zdjêcia i > opis, > a na rozprawie z³o¿yc jako dowody rozbie¿ne ze z³o¿onymi. > > Najlepiej jak zarzuci siê paragrafami drug± stronê. No wlasnie, jakimi paragrafami mozna zarzucic Zbyszek |
Re: Pomowiony o zajechanie drogi
> Wszystkie nie¶cis³o¶ci w dowodach winno orzekaæ siê na korzy¶æ
> oskar¿onego. Sorry, ale czego¶ nie kumam. Na jakiej podstawie kol. Zbyszek zosta³ w ogóle oskar¿onym??? Na podstawie chybotliwych zeznañ innego kierowcy i ¶wiadka bêd±cego jego rodzin±??? Na dodatek auta nawet siê nie drasnê³y (przynajmniej Zbyszek nic o tym nie pisze)... Ja bardziej obstawiam wersjê ¿e ten go¶ciu z przyczepk± to by³ autochton, a jego koleg± mo¿e byæ komendant miejscowego posterunku :-). Dlatego nagle tak szybko "sprawie nadano bieg"... Niech Zbyszek szybko zajmie siê spraw±, bo nied³ugo mo¿e okazaæ siê, ¿e by³o 10 innych ¶wiadków, którzy akurat byli na grzybach/poziomkach/jagodach (niepotrzebne skre¶liæ). Gdyby tak prosto by³o oskar¿yæ innego kierowcê tylko na podstawie w±tpliwych zeznañ innego kierowcy to s±dy by³yby zawalone :-). |
Re: Pomowiony o zajechanie drogi
> Jak sensownie bronic sie, jak przekonac sad ze bylo inaczej
Czy to przypadkiem nie s±d ma Tobie udowodniæ ¿e by³o tak jak mówi tamten? W koñcu Ciebie oskar¿aj±, wiêc Tobie maj± udowodniæ winê, a nie Ty swoj± niewinno¶æ... Niejedna tego typu sprawa (uszkodzenie auta w wyniku "ucieczki" przed zderzeniem) zakoñczy³a siê napraw± na w³asny koszt, bo nie da³o siê udowodniæ ¿e sprawca zajecha³ drogê i trzeba by³o wjechaæ do rowu na przyk³ad... Ciekaw jestem dalszego ci±gu :-). Relacjonuj w miarê mo¿liwo¶ci. |
Re: Pomowiony o zajechanie drogi
"Robert_J" <> wrote in message news:g52ub0$7so$.pl... > > Wszystkie nie¶cis³o¶ci w dowodach winno orzekaæ siê na korzy¶æ > > oskar¿onego. > > Sorry, ale czego¶ nie kumam. Na jakiej podstawie kol. Zbyszek zosta³ w ogóle > oskar¿onym??? Na podstawie chybotliwych zeznañ innego kierowcy i ¶wiadka > bêd±cego jego rodzin±??? Na dodatek auta nawet siê nie drasnê³y > (przynajmniej Zbyszek nic o tym nie pisze)... Ja bardziej obstawiam wersjê > ¿e ten go¶ciu z przyczepk± to by³ autochton, a jego koleg± mo¿e byæ > komendant miejscowego posterunku :-). Dlatego nagle tak szybko "sprawie > nadano bieg"... Niech Zbyszek szybko zajmie siê spraw±, bo nied³ugo mo¿e > okazaæ siê, ¿e by³o 10 innych ¶wiadków, którzy akurat byli na > grzybach/poziomkach/jagodach (niepotrzebne skre¶liæ). > Gdyby tak prosto by³o oskar¿yæ innego kierowcê tylko na podstawie w±tpliwych > zeznañ innego kierowcy to s±dy by³yby zawalone :-). > Sam tego Robercie nie kumam. W koncu to zdanie przeciwko zdaniu, w dodatku wszystkie niescislosci powiiny przemawiac na moja korzysc. Auta oczywiscie sie nie drasnely, nawet nie zblizyly sie do siebie blisko. Wersje z autochtonem raczej odrzucilem, rejestracja wskazywala na dosc odlegly teren. Zbyszek |
Re: Pomowiony o zajechanie drogi
>> Jak sensownie bronic sie, jak przekonac sad ze bylo inaczej
A mnie zastanawia co siê sta³o, ¿e on to pobocze zaliczy³. Jecha³ sobie, jecha³ i nagle tak bez powodu zjecha³ na pobocze? Strachliwy jaki¶? A mo¿e nie by³o tak idealnie i z zachowaniem odpowiedniego odstêpu podczas wyprzedzania?? |
Re: Pomowiony o zajechanie drogi
U¿ytkownik "Robert_J" <> napisa³ w wiadomo¶ci news:g52ulh$8pe$.pl... >> Jak sensownie bronic sie, jak przekonac sad ze bylo inaczej > > Czy to przypadkiem nie s±d ma Tobie udowodniæ ¿e by³o tak jak mówi tamten? Nie, oskar¿yciel ma to udowodniæ. A s±d dowody oceniæ. Widaæ da³ wiarê skar¿±cemu. |
Re: Pomowiony o zajechanie drogi
U¿ytkownik "Marcin" <> napisa³ w wiadomo¶ci news:g5323q$1odv$... > A mnie zastanawia co siê sta³o, ¿e on to pobocze zaliczy³. Jecha³ sobie, > jecha³ i nagle tak bez powodu zjecha³ na pobocze? Strachliwy jaki¶? > > A mo¿e nie by³o tak idealnie i z zachowaniem odpowiedniego odstêpu podczas > wyprzedzania?? A w tym stresie i tumanie kurzu zd±¿y³ jeszcze numery zapamiêtaæ / zapisaæ ? Pzdr JKK |
Re: Pomowiony o zajechanie drogi
"Marcin" <> wrote in message news:g5323q$1odv$... > >> Jak sensownie bronic sie, jak przekonac sad ze bylo inaczej > > A mnie zastanawia co siê sta³o, ¿e on to pobocze zaliczy³. Jecha³ sobie, > jecha³ i nagle tak bez powodu zjecha³ na pobocze? Strachliwy jaki¶? > > A mo¿e nie by³o tak idealnie i z zachowaniem odpowiedniego odstêpu podczas > wyprzedzania?? 30 lat za kolkiem , kilka lat zawodowo, zadnej stluczki, mandatu nawet. Na pustej drodze, dobrej widocznosci, spora roznica predkosci, smialo moge powiedziec ze bylo idealnie. Musialbym przed nim hamowac zeby zajechac droge, Tak mysle, ze facet ocknal sie jak go wyprzedzalem, nic innego do glowy mi nie przychodzi. Zbyszek |