bartekE320
07-19-2008, 16:24
Juz pisalem na roverkowym forum angielskim i polskim i rozwiazania dalej nie
ma. Pacjent to Rover 220SDI - 2litrowy doladowany diesel 105KM po chipie na
136KM. Od pewnego czasu mialem problemy z turbo. Kiedys jadac trase ok.
300km gdy auto osiagalo 2500rpm to nastepowalo cos jakby odciecie - turbo
przestawalo po prostu chwilowo dzialac. Auto robilo zabke przy predkosci
90km/h. Teraz przypominam sobie, ze dzialo sie to kiedy autem trzeslo, bo
droga byla bardzo dziurawa. Doradzono mi, ze to moze byc pekniety wezyk od
wastegate. Rzeczywiscie, byl pekniety, ale z braku czasu sie tym nie
zajalem, bo nastepnego dnia wszystko bylo ok. Wczoraj jechalem autostrada,
wiec jade te 130km/h. Wjezdzam pod gore, wciskam gaz a auto zamiast
przyspieszac to zwalnia. Zredukowalem na 4ke, obroty dalej spadaja. Wrazenie
jakby turbo zdechlo. Od tego momentu max predkosc auta to 120km/h.
Przyspieszenie do setki zajmuje mi zamiast 8 okolo 20sekund. Masakra. Co mu
moze byc? Weze od/do intercoolera cale, po odpieciu przeplywomierza nic sie
nie zmienia. Aha, wezyk od wastegate wymienilem. Przedtem przy 2000rpm mozna
bylo zrywac asfalt po wcisnieciu gazu, a teraz czuje sie jak w wolnossacym,
starym golfie. Przedtem bylo slychac swist, teraz tylko glucha cisza i
buczenie silnika.
--
Pozdrawiam
ma. Pacjent to Rover 220SDI - 2litrowy doladowany diesel 105KM po chipie na
136KM. Od pewnego czasu mialem problemy z turbo. Kiedys jadac trase ok.
300km gdy auto osiagalo 2500rpm to nastepowalo cos jakby odciecie - turbo
przestawalo po prostu chwilowo dzialac. Auto robilo zabke przy predkosci
90km/h. Teraz przypominam sobie, ze dzialo sie to kiedy autem trzeslo, bo
droga byla bardzo dziurawa. Doradzono mi, ze to moze byc pekniety wezyk od
wastegate. Rzeczywiscie, byl pekniety, ale z braku czasu sie tym nie
zajalem, bo nastepnego dnia wszystko bylo ok. Wczoraj jechalem autostrada,
wiec jade te 130km/h. Wjezdzam pod gore, wciskam gaz a auto zamiast
przyspieszac to zwalnia. Zredukowalem na 4ke, obroty dalej spadaja. Wrazenie
jakby turbo zdechlo. Od tego momentu max predkosc auta to 120km/h.
Przyspieszenie do setki zajmuje mi zamiast 8 okolo 20sekund. Masakra. Co mu
moze byc? Weze od/do intercoolera cale, po odpieciu przeplywomierza nic sie
nie zmienia. Aha, wezyk od wastegate wymienilem. Przedtem przy 2000rpm mozna
bylo zrywac asfalt po wcisnieciu gazu, a teraz czuje sie jak w wolnossacym,
starym golfie. Przedtem bylo slychac swist, teraz tylko glucha cisza i
buczenie silnika.
--
Pozdrawiam